Więcej szczegółów
Kiedy tylko zbliżają się święta, obojętnie czy są to święta Bożego Narodzenia czy też Wielkanocy bardzo uaktywniają się niemal wszystkie placówki handlowo-usługowe, a przede wszystkim banki, które dotychczas zazwyczaj niezbyt chętnie przyznawały swoim klientom kredyty i pożyczki. Ale na święta można klientom wcisnąć nawet największy kredytowy bubel, bo na święta potrzebujemy gotówki na prezenty oraz na zastawienie świątecznego stołu. Znane jest bowiem tradycyjne polskie powiedzenie „zastaw się a postaw się” i Polacy od wieków się zastawiają. Z pewnością jednak nie wszystkie propozycje świąteczne są nieuczciwe i nie warte uwagi. Kiedyś z ciekawą na przykład ofertą wyszedł AIG Bank Polska SA, który oferował swoim klientom kredyt gotówkowy na dogodnych warunkach. Kredyt można uzyskać od 1000 do nawet 120 000 złotych. Rata kredytu wynosiła w tej ofercie już od 44 złotych, wszystko bowiem zależało i zależy od kwoty jaką klient zechciał w tym banku wziąć. „Proponujemy lekkie oprocentowanie – teraz niższe o 6 procent. Co trzeba ze sobą zabrać, aby taki kredyt otrzymać? Przede wszystkim dowód osobisty. Poza tym jeden z trzech ostatnich odcinków emerytury, albo decyzję o jej przyznaniu lub waloryzacji. Może być też wyciąg bankowy potwierdzający wpływ emerytury na konto. Z propozycji tej można skorzystać do 16 grudnia 2010 roku, dlatego zapraszamy do naszych oddziałów AIG Banku. Zapewniamy przy tym swobodę w wyborze wysokości raty i możliwość wskazania terminu miesięcznych spłat”. Pisał bank w swojej ofercie i jak widać była to oferta skierowana do emerytów, którzy najczęściej kredytów taki świąteczny kredyt gotówkowy się starają. Jak bowiem nie kupić ukochanym wnukom prezentów i nie przygotować dla najbliższej rodziny wigilijnej kolacji?
- Nie twierdzę, że tego typu oferty są złe i taki świąteczny kredyt gotówkowy nie powinien pojawiać się w propozycjach bankowych, ale jak dla mnie najczęściej jest zbyt mało informacji o takim produkcie. Zresztą niemal wszystkie podobne oferty nie zawierają takich informacji jak: rzeczywiste oprocentowanie kredytu oraz informacji dotyczących wszystkich opłat. Brakuje więc mi informacji jak wysoko jest ten czy inny kredyt oprocentowany, a nie o ile procent jest mniejszy niż zwykle. AIG Bank S.A. też nie informował swoich potencjalnych klientów jaką pobierze prowizję, opłatę przygotowawczą, a także czy istnieją inne opłaty, które decydują przecież o rzeczywistych kosztach kredytu. Ktoś może powiedzieć, że czepiam się, bowiem każdy może pójść do oddziału i sprawdzić. To prawda, ale najczęściej ludzie starsi nie znają się na niuansach bankowych i najczęściej podpisują umowy w ciemno. Dlatego nie widzę przeszkód, aby informacje przekazywane przez banki były bardziej szczegółowe.